. 2011-09-26 16:00:16
Anglia dawno za mną. Jakby odległe juz czasy. Postanowiłam jednak, że będę tu pisać. Bo lubię, bo chcę.
Ilona dalej w Londynie i jej zazdroszczę. Bo Londyn jest fajny, bo Londyn jest zajebisty. Być może kiedyś powróce tam, bo jak narazie swa przyszlość, gdy skoncze studia już za rok ( sick ! ) widze jako: tysiąć pińcet. Cóż, podobno takie nastało pokolenie. Pokolenie jebane 1500. No i co kurwa zarobie te 1500 ( chociaż na początek zapewne najniższa krajowa ;] ), gdybym chciała sama sie utrzymać, wynająć coś i żyć se sama? No ta. To zapewne po odliczeniu za mieszkanie, jedzenie, dojazd, papierosy pozostało by mi te kilka "groszy na waciki". A żyć wiecznie z rodzicami tez nie chce. Chociaż nie narzekam, bo osobne wejście, osobne piętro. I mogę wracać w stanie jakimkolwiek. Zarzygana, zawiana, pijana, ućpana i nikt tego nie zauważy. No jedynie poczuje, mama, która czasami, gdy mam okres trakrowania domu jak hotel, schodzi codziennie przed praca niby wyprasować sobie ubranie... szkoda tylko, ze zawsze wieczorem przygotowuje sobie strój na rano, żeby potem nie zastanawiać się przed lustrem, czy to, a może to, a może tamto/ Wtedy niby przypadkiem o 5 rano wchodzi i mówi " Ugotuj to na obiad". A w rzeczywistości sprawdza, czy córka marnotrawna wróciła już do domu. Ilony mi brakuje tu w Polsce. Nie, że nie mam znajomych, bo mam. Zajebistych w dodatku. Ale jednak Ilona to Ilona. I imprezy, grille to tamto. Piwo w gospodzie tu i sram. I zawsze chętna na impreze, bo mamy taki sam zawód. Zawód: córka. Z tym, że Ja dodatkowo mam zawód miłosny. Bo przyszła kryska na matyska.
Sesja. Sesja wrześniowa. Ja pierdole jak to wszystko ogarne ide sie spić. Spić, upić, zgnoić. A niech wątroba sobie rośnie. Najwyżej wyjebie mi lewym bokiem. Partner weselny z przed dwóch tygodni obiecał, że w razie W odda trochę swej wątorby. Więc kij. A poza tym to jak moja wątroba będzie chciała dac znac o sobie to Ja już będę w grobie. Bo do trzydziechy nie dożyję. Ni chuja.
skomentuj (0)
Ilona od wczoraj pracuje w Bershce! yeah
! Zadzwonili do niej wczoraj rano, czy da rady przyjsc na 17, bo jakas laska
pracowala tamten tydzień, a wczoraj juz sie nie pokazala, nie mówiąc o tym
nikomu, także Ilona wskoczyła na jej miejsce z racji tego, ze już tam pracowala
:)
Ja nadal szukam pracy, ale jestem dobrej
myśli. Po prostu ściskam poślady, modlę się wieczorami, wzywam Boga i mówie mu,
ze do konca roku o nic juz nie poprosze:) A poza tym to roznosze cv oczywiscie
! haha
Napewno słyszeliście o angielskiej
pogodzie: deszcz na przemian ze słońcem. Tak, odczuwam to od kilku dni. Zaczyna
padać, wchodzimy do Mac'a. Po ok. 10 minutach wychodzimy, a tu słoneczko. Jade
dziś metrem pięknie słonecznie, wysiadam na stacji. Nosz kurwa, leje. To se myśle przeczekam, ale postałam 10 minut
po czym moja cierpliwość sie skończyła i myśle "pierdole, ide" i
pada, pada deszczyk. Dochodze do naszego domu ( jakies 7 -10minut od metra) i
gdy przekraczam drzwi przestaje padać. Klaudia to nie dla Ciebie pogoda:)
Mieszkamy obecnie w bardzo polskiej
dzielnicy. Ciapasowo-polskiej. Chyba z 3 sklepy polskie. Czyli polska obsługa i
polskie produkty. Co by dusza chciała. Naprawde wszystko. Kurwa nawet tigery
mają, które tak bardzo uwielbiam pić. Kupilam sobie wczoraj po raz pierwszy i
chyba to kara za to, że miałam nie pić takich świństw jak to mówi moja mama, bo
kupiłam sobie tigera o smaku melonowym.
Nie znosze smakowych tigerów ! Ale wypiłam, bo cóż 0,69 p nie wyrzuce do
kosza:D
W Londynie jest dużo ciapasów, murzynów
itp. Jednakże nie tak dużo jak w Paryżu. Chociaż w naszej dzielnicy to
spotkasz, albo polaków albo ciapasów. A Polaków w stylu 'jedno modżajto dla
mojej świni' czyli kokse, solarka, lub takich tatusiów po 40-stce, 50-stce,
których żony siedza i rozpierdalaja na prawo i lewo pieniadze, które oni tu
zarabiaja. Jesli chodzi o kobiety to albo z dzieckiem małym ( bo mają tu dużo
pomocy od państwa:) ) albo takie od których zalatuje wsią z kilometra. No od
razu po ubraniu chociażby poznasz polke, tshirt, jeansy, odrosty itp. Pewnie
mieszkają tu z 5 lat, a dalej sprzataja po domach. Co nie uwazam za zniewage,
bo mnie to moze czekac, ale byc juz tu na stale i nie miec ambicji?
skomentuj (2)
Życie upływa miło i spokojnie...;)
wczoraj powitanie i dwie bulteczki wódki poszły plus kilka piw :D
dzisiaj z ranna piweczko do sniadania, miało wspomóc rowiązanie Kini języka! a teraz delikatnie drinkujemy :)
bardzo mi się nie podoba że mój telefon milczy, a tyle cv rozniosłyśmy... ach i jak zadzownią z Lipsy London to JA nie pije do końca roku :D !!!
jesteśmy pozytywnej myśli że w bershce sie uda, tam wybieramy się jutro pogadac z menadżerką, której dzisiaj nie zastałyśmy...!!!
trzymać kciuki i do usłyszenia nie prędko!
I.M
skomentuj (1)
:) 2011-07-13 20:09:18
Dzis caly dzien roznosilysmy cv. Bylysmy w takiej galerii, ktora jest wieszka niz galeria krakowska chyba milion razy haha:) moj pierwszy zakup w UK. Telefon :) Samsung. nie byle jaki;> aż 40 funciaków na to poszło, ale przyda się, bo potrzebuje miec angielska karte. Aha i Primark odwiedzilysmy, a z racji tego, ze zapomnialam sobie wziasc spodenek do spania to się kupiło spodenki za funciaka! Ogolnie Primark na Offord street : milion ludzi w jednym miejscu! I wiem jedno jeśli dostaniemy się do Bershki nie pije do końca roku. W innym przypadku cala kase rozwale na alkohol, a nie na ciuchy jakby sie moglo zdawac:) Nie wiem kiedy będziemy online, bo od jutra mieszkamy u rodziców kolegi, którzy...nie mają dostępu do internetu:)
skomentuj (0)
Londyn 2011-07-13 10:29:41
Hej hi hello !
Pierwszy poranek w Londynie:) Wczorajszy dzien przeznaczylam na dostosywanie się i podglądanie życia londyńczyków, ktorzy są prze kurwa mili. Nawet jak kupujesz wode mineralna w sklepie to pani ladnie sie usmiecha pyta jak sie masz, i pyta czy chcesz reklamowke, jelsi tak to sama Ci jeszcze pakuje towary :) Nicee! Dzisiaj juz musze sie przestawic powoli na myslenie po angielsku i poroznoscisz cv:) syr mi zginal z walizki i znalesc nie moge, i boje sie tylko ze znajde potem ser... ale plesniuowy haha :)
skomentuj (2)
2 dni. 2011-07-10 20:07:26
Pozostały dwa dni. Nie spakowana, chociaż od tygodnia zbieram rzeczy i układam na podłodze. Nie mam jakoś weny. Im bliżej wyjazdu tym bardziej zmienny mam humor. Raz szczęśliwa na maxa, a raz bez powodu płakać mi się chce. Prawie jak kobieta w ciąży...:)
Ostatnimi miesiącami po kilka razy śnił mi się pociąg. Pociąg tak dobrze znany w moich snach:). Czyli wielkie zmiany. Czyli sny jednak mają jakąś przekładnie. Bo przecież ten Londyn to zmiana. Duża zmiana. I nie nie będę szukać tam męża, ani przelotnów romansów. Chyba się z tego wyleczyłam. Albo właśnie zachorowałam na 'porząność'.
Kurwa czasami mi się wydaję, źe się zmieniam, dorastam... haha chyba na to jest za wcześnie jeszcze.
Nie naweekendowałam się. Weekend przeciekł przez palce. Czasami chciałabym jebnąć tą cholerną uczelnię w pizdu... ale inżynier sam się nie zrobi:) ot, co !
skomentuj (1)
Od czego by tu zacząć... czyli brak pomysłu na pierwsze zdanie chociaż chciałoby sie tak wiele napisać.
Jestem dzien przed weslem swojej najbliższej kuzynki. Panieński odwołany bo "przyszły mąż" zabronił :| !!!
Sukienka jest (chociaż z "pewnych" względów nie ta, która mi się najbardziej podobała ;)) ale przynajmniej buciki rewelka, 12 cm obcas to cos co bardzo lubię :D
dosć na temat przygotowań do wesela bo to już mnie dostatecznie wykończyło, dwa dni latania po sklepach... w trzech różnych miastach... do tego trzeba mieć zdrowie!!!
A co do wyjazdu to jakieś 3 dni nam pozostały z czego dwa imprezuje ;] ostatni dzień zamierzam zrobić jakieś zakupy i ostatecznie się spakować bo oczywiście nie ma to jak zostawić wszytsko na ostatni dzień :/ jakoś tak nie było czasu albo jak był to myślałam: "przeciez to dopiero za... bla bla bla nie ma co się spieszyć!" i miało być jak nigdy a wyszło jak zawsze!
Pokoik wstępnie mamy załatwiony, bynajmniej na początku u rodziców kolegi. Dzisiaj dzwoniła tez Basia żeby potwierdzić to że na 100% będę jej pomagać za barem w środe, czw i piatek. Ja oczywiście na to jak na lato :D zaraz będę Kini męża szukać, bo jest zakład i szczerze powiedziawszy chcę sobie wygraną zapewnić jaknaszybciej. O postępach w tej sprawie będe informować ;)
na koniec nuta która szczególnie kojarzy mi sie z porytymi nastolatkaim z Great Britain
http://www.youtube.com/watch?v=yJYfOXe5zLc
ps. Jutro mimo wszytsko liczę na przedstawienie pt: "Ucieczka Panny Młodej sprzed ołtarza... :)"
x.o.x.o
i.m
skomentuj (2)